Na granicy (absurdu)

Granicę z Laosu do Kambodży przekraczaliśmy na małym przejściu Veun Kham/ Dom Kralor. Przejście jest w lesie, infrastruktura ogranicza się do dwóch szlabanów i niewielkim budynku po każdej stronie. Ustawiliśmy się najpierw w kolejce, żeby dostać pieczątkę wyjazdową z Laosu. Każda osoba przed nami była proszona o $1, nie wiadomo oczywiście za co. W końcu [...]

Laos – informacje praktyczne

Granica i wizy
Do Laosu wjechaliśmy z Tajlandii, przez przejście graniczne w Chiang Khong. To jakieś 6h jazdy autobusem od Chiang Mai (211 batów).
Przejście graniczne otwarte jest od godziny 8.00. Do Laosu trzeba przepłynąć przez Mekong, trwa to jakieś 3 minuty i kosztuje 40 batów za osobę. Po drugiej stronie można otrzymać wizę do Laosu. Koszt [...]

Don Det, 4000 Wysp

Tuż przed granicą z Kambodżą Mekong robi się bardzo szeroki, a na nim wyrastają dziesiątki jeśli nie setki wysepek (lokalsi twierdzą, że jest ich 4000, stąd nazwa tego miejsca). O Don Det, jednej z większych wysepek, bardzo popularnej wśród backpackerów, przeczytałam gdzieś, że to Kao San Road na rzece. Zdecydowanie nie! Don Det jest rzeczywiście [...]

Pakse i Chamapsak

Z Vientiane do Pakse jest kawał drogi, więc zdecydowaliśmy się pojechać tam wynalazkiem w postaci autobusu sypialnego. Jechałam kiedyś takim czymś w Indiach, ale ten w Laosie był jak pierwsza klasa w porównaniu z tym z Indii. Nam trafiła się leżanka z samego przodu, która okazała się najdłuższa w całym autobusie – można było się [...]

Vang Vieng i Vientiane

Z Luang Prabang ruszyliśmy na południe, w kierunku Vang Vieng. Trasa była przepiękna. Droga wiła się zboczami gór, a wokół było bardzo, bardzo zielono. Kiedyś na pewno wrócimy do Laosu, żeby zobaczyć północną część kraju.
Do Vang Vieng przyjechaliśmy właściwie nie wiadomo po co. Miejsce jest niezwykle popularne wśród backpackerów, więc myśleliśmy, że znajdziemy tam coś [...]

Luang Prabang

Małomiasteczkowo. Czysto. Ze śliczną starówką. Każdy domek wyremontowany. Piękne świątynie. Restauracje i kawiarnie w europejskim stylu. Pyszne jedzenie. Świetny wieczorny targ. Po prostu Luang Prabang.
A wokół wodospady i jaskinie. Pięknie.

Z nurtem Mekongu

W Tajlandii zasiedzieliśmy się 36 dni. Być może 36 wydaje się być dużą liczbą, ale czuliśmy niedosyt. Po Tajlandii można by podróżować i pół roku. Jednak trzeba było ruszać dalej. Zależy nam, żeby choć kawałek lata spędzić w Polsce zanim ruszymy do Ameryki Południowej, więc nie możemy się guzdrać bez końca jeśli ma się to [...]