Naadam

Naadam miał być główną atrakcją naszego pobytu w Mongolii. W tym dorocznym festiwalu w trzech konkurencjach – zapasach, łucznictwie i wyścigach konnych – walczą ze sobą najlepsi. Trafiło się nam tak, że Naadamy zobaczyliśmy trzy. Pierwszy był zupełnie przypadkowy. Jechaliśmy Furgonem znad Jeziora Białego w kierunku Tsetserleg, gdy minęła nas grupka jeźdźców na koniach. To był znak, że prawdopodobnie gdzieś w pobliżu trwa właśnie Naadam, a jeźdźcy udają się na linię startową wyścigu. Kawałek dalej rzeczywiście zobaczyliśmy zbiegowisko. To był mini-Naadam – organizowany był w malusieńkiej wiosce. Dowiedzieliśmy się, że zawodników było raptem po kilkunastu w każdej dyscyplinie. Gdy przyjechaliśmy akurat kończyły się zapasy, ale lada moment miał rozpocząć się wyścig koni. Ustawili się więc wszyscy – miejscowi i my, jedyni turyści – przy linii mety w oczekiwaniu na finał wyścigu. Po kilkunastu minutach na horyzoncie pojawiły się pierwsze konie. Konie pędziły, a na nich – na oklep – dzieci, nie starsze niż 12 lat. To właśnie maluchy w wieku od 5 do 12 są tradycyjnie dżokejami w tych wyścigach.

Na drugi Naadam – też zupełnie nieplanowany – trafiliśmy w Karakorum. Tu było już bardziej tłoczno, z turystami i wielkim tłumem lokalsów. Większość przyjechała na zawody konno, wystrojonych w najlepsze wyjściowe stroje. W Karakorum zobaczyliśmy zawody zapaśników i kolejne wyścigi konne. Stroje mongolskich zapaśników to jest to! ;)

Ten Naadam, na który najbardziej czekaliśmy – czyli wielki finał w Ułan Baator – okazał się ogromnym rozczarowaniem. Tłumy, chaos, bałagan. Ceremonia otwarcia była może ciekawa, ale na tym się atrakcje kończyły. Na zawody łucznicze ledwo co udało nam się wepchnąć. Na wyścigi konne odbywające się 40km za miastem w ogóle nie dało się dojechać – korek był taki, że w pewnym momencie policja najnormalniej w świecie zawróciła wszystkich do Ułan Baator.

Reklamy

Komentarze 2

  1. Madzia,
    a co sie stanie z tym blogiem jak juz skonczycie podroz?
    Daj posta gdzie ludzie beda mogli wrzucac propozycje :)
    do zobaczenia w czwartek

    • Podróż potrwa jeszcze jakieś 6-7 miesięcy, więc na razie nie myślę, o ty co będzie potem z blogiem. W ogóle nie myślę na razie co będzie potem z czymkolwiek ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: