Buenos Aires

I znów wylądowaliśmy w jakimś dziwnym hostelu. To znaczy hostel był w sumie normalny, ale ta lokalizacja! Na poziomie drugiego piętra, jakieś 30m od budynku, przebiega wiadukt, a na nim 3 pasy autostrady w każdym kierunku. To, że w hostelu było w związku z autostradą głośno to pół biedy. Gorsze było to, że za każdym razem, gdy autostradą w jednej chwili przejeżdżało równocześnie kilka aut (a częstotliwość tego była bardzo duża) cały budynek trząsł się, jakby zaraz miał się zawalić. To było zjawisko, do którego ciężko się przyzwyczaić, więc po nocy w trzęsącym się budynku postanowiliśmy się przenieść w nieco spokojniejszą lokalizację.

No ale miało być o Buenos Aires. Co tu dużo mówić. Miasto robi wrażenie. Jest rozległe, architektonicznie bardzo przyjemne, klimatycznie bardzo europejskie. Ilość tzw. atrakcji nie powala na kolana, ale tu samo spacerowanie szerokimi alejami i wąskimi bocznymi uliczkami jest atrakcją. Moglibyśmy tu mieszkać, i mówimy to zupełnie serio. Jest serio fajnie. Jedyny problem to sjesta. Koło 13.00 zamyka się dosłownie wszystko, i otwiera się znowu dopiero koło 17.00. W biurach też kilku godzinna przerwa. Tak zresztą jest w całej Argentynie. Tutaj tak po prostu funkcjonuje życie, ale dla nas to jakiś kosmos. Nasza polska natura mówi nam, że w pracy trzeba jak najszybciej zrobić co jest do roboty i wracać do domu delektować się wolnym czasem. Nawet raptem godzinna przerwa na lunch w Australii wydawała nam się stratą czasu. O ile przyjemniej byłoby skoczyć godzinę wcześniej?

Turystów w Buenos jakoś nie widać. Ale to pewnie dlatego, że mieszają się z lokalnym tłumem, który wygląda dokładnie tak jak tłumy w południowej Europie. I to nam się tutaj najbardziej podoba.

Buenos Aires, Argentina

Buenos Aires, Argentina

Advertisements

komentarzy 6

  1. to ile trwa dzień pracy w australii? 9 godzin, czy jakoś inaczej?:)
    Pozdrawiam z mrooooźnej Polski..;)

  2. A jakie sa teraz temperatury w Argentynie? O ile sie nie myle to jest tam teraz lato.

  3. A jak na poludniu?
    Ciesze sie na te ponad trzydziesci stopni w Buenos. Juz jutro wieczorem znowu bedzie lato :-).

  4. siesta w Buenos jest tylko w okresie letnim, a zimą (tj między czerwcem a sierpniem mniej więcej) wszystko działa cały dzień ;) Do Buenos przyleciałam w sierpniu 2007 i przywitał mnie mroźny wiatr i temp. ok +2 stopnie. brrr

    ale i tak było czarująco, zazdroszczę Wam tego lata w Argentynie ;) jeden z najpiękniejszych i najbardziej przyjaznych krajów świata

    a i jeszcze o hostelach – mi trafił się w buenos hostel prowadzony przez grupkę transwestytów, pomalowany w jaskrawe kolory i z pokojami stylizowanymi na „sypialnię u Evity’ albo u Diego Maradony (nasz pokój hehe) itp. Drzwi się nie domykały, do rana głośne awantury.. cóż, ale inaczej, nie byłoby co wspominać ;)

    kibicuję Wam przy dalszej podróży!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: