Z Nepalu do Indii

Podróż z Parku Nardowego Chitwan w Nepalu do Varanasi w Indiach miała być wieloetapowa. Trzeba by najpierw dojechać autobusem do oddalonego o kilka km od granicy miasteczka, tam przesiąść się w rikszę do granicy, prawdopodobnie przespać się w jednym z hosteli, rano przekroczyć granicę, złapać autobus do Gorakhpur, a tam kolejny autobus lub pociąg do Varanasi.
No ale my nie musieliśmy przez to wszystko przechodzić. My podróżujemy z klasą ;)

Będąc w Chitwan i zajadając późne śniadanie w lokalnej knajpce, zauważyliśmy podjeżdżający autokar. Z lustracji napisów na pojeździe wynikało, że autokar jest w Indii. A konkretnie z Varanasi. Z autokaru wysypała się grupa Induskich turystów w średnim wieku. Przemek rzucił myśl, że może by ich zapytać kiedy wracają do Varanasi i czy przypadkiem nie mogliby nas ze sobą zabrać. Mnie wydawało się, że taki plan nie ma szansy powodzenia, ale w sumie spróbować można. Nic to nie kosztuje. Przemek poszedł więc pogadać z kierowcą. Ten po angielsku mówić za bardzo nie potrafił i odesłał go do pilota wycieczki. A pilot wycieczki z uśmiechem na twarzy oznajmił, że nie ma problemu, że możemy jechać. Wyjazd jutro z samego rana. Mieliśmy w Chitwan zostać jeszcze jeden dzień, ale takiej okazji nie można odpuścić, więc obiecaliśmy się stawić o umówionej godzinie.

Rano wszyscy Indusi kręcący się wokół autokaru przyglądali się nam z ciekawością. Zdecydowanie było widać, że pilot wycieczki już zdążył oznajmić jej uczestnikom, że na pokład wchodzą dziś dwie blade twarze. Mieliśmy być atrakcją dalszej części ich podróży. Wycieczka składała się z jakiś 32 turystów i 9 osób obsługi – prawdziwie Induska wydajność :) Był kierowca, pilot, cztery osoby od gotowania, reszta obsługo od Bóg wie czego. Wszyscy bardzo mili i bardzo nas ciekawi.

W autobusie bez przerwy nas czymś częstowano i zasypywano pytaniami. My też pytaliśmy o wiele rzeczy, wiele spraw dotyczących Indii nam wyjaśniono. W porze obiadu wyciągano z autokaru garnki, talerze, kuchenkę gazową i gotowano świeży posiłek. Zostaliśmy nakarmieni i napojeni. Dostaliśmy zaproszenia na odwiedziny. Odbyliśmy długą sesję fotograficzną. A gdy pilotowi wycieczki próbowaliśmy zapłacić za transport i za jedzenie usłyszeliśmy, że żadnych pieniędzy nie przyjmie, że to prezent dla nas od Indii.

I tak dojechaliśmy do Varanasi przez przesiadki i z miłymi wspomnieniami.

IMG_7259

Advertisements

komentarze 3

  1. Bardzo Was lubie czytac i wlasnie dlatego nie lubie jak robicie luki w opowiesci. Jak sie przedostaliscie do Chitwanu z zablokowanej Pokhary. Koniec strajku? To wtedy byscie przeciez polecieli z Kathmandu.

    Opowiedzcie choc kilkoma slowami

    Pozdrawiam
    Michal
    P.S. My dzis wsiadamy do samolotu i konczymy nasza przygode z Ameryka Poludniowa.

    • Hej. Strajk sie skonczyl, pisalismy o tym w komentarzu pod ktoryms z wpisow. Skonczylo sie 3 dni po naszym powrocie z treku. W sumie strajk trwal 6 dni. Niestety mielismy juz bilety na samolot do Katmandu na nastepny dzien, wiec polecielismy. W Kathmandu musielismy sie zjawic zeby odebrac wizy do Indii. Z Katmandu juz spokojnie autobusem dojechalismy do Chitwan :)

  2. Ale mieliście szczęście z tą podróżą z indyjskimi turystami… Wyobraźcie sobie przejazd z Delhi do Gorakhpur pociągiem, dalej autobusem do POkhary, w innej wersji do Kathmandu. I jedno i drugie chyba coś około dwóch dób trwało, nie pamiętam. Ale było to mocne przeżycie…. Bagaze w autobusie należało przymocować przy pomocy kłódki i łańcucha do bagaznika na dachu, a w środku podrózowały takze różne zwierzęta – większe i mniejsze. Kozy, kury… już nie pamietam co jeszcze. Z pewnością krowy nie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: