Amritsar

Droga z Jaisalmer do Amritsar była długa i męcząca. Najpierw musieliśmy dojechać do Bikaner drogą wiodącą przez pustynię, więc w rezultacie na miejsce dojechaliśmy dokładnie pokryci piachem. W Bikaner udało nam się kupić ostatnie bilety na podróż do Amritsar, 520km na północ. Mieliśmy jechać wieczorem tego samego dnia. Nocna podróż to nie był szczyt naszych marzeń. Nie po tym jak już dosyć dobrze poznaliśmy zwyczaje drogowe lokalnych kierowców. Zwyczaje owe można posumować stwierdzeniem, że nigdy nie należy rezygnować z okazji do wyprzedzenia pojazdu jadącego przed nami. Kierowcy w Indiach biorą sobie owy zwyczaj bardzo mocno do serca przez co my jeździmy autobusami z sercami w gardle. W Indiach wyprzedza się wszystko i w każdej możliwej sytuacji. Nie ważne, że jest pod górkę i na ostrym zakręcie – przecież jest 50% szansy, że z naprzeciwka nic nie jedzie. A 50% to sporo. Nie ważne, że z naprzeciwka jedzie wielka ciężarówka – przecież na pewno uda nam się wcisnąć na swój pas w ostatniej chwili, unikając zderzenia raptem o kilka centymetrów. Nie ważne też, że jedziemy jako trzeci czy czwarty pojazd w kolumnie wyprzedzającej wolną ciężarówkę i że nie mamy pojęcia czy się wyrobimy. Koniecznie też trzeba unikać łagodnego wyprzedzania po łuku. W Indiach trzeba bardzo szybko podjechać pod samą dupę pojazdu jadącego przed nami, prawie go dotykając i gwałtownie wykonać manewr kierujący nasz pojazd na pas obok. Potem – równie gwałtownie, a najlepiej po kątach prostych – trzeba wrócić na swój pas. Lokalsi jakby zupełnie nie widzą w takiej jeździe dla siebie zagrożenia. Chyba tylko my się stresujemy…

Tak się zdarzyło, że do Amritsar dotarliśmy na weekend, kiedy do miasta zjeżdża nawet 3 razy tylu pielgrzymów co w dni powszednie. A to oznacza nieopisane tłumy. Pielgrzymi to Sikhowie. Przyjeżdżają tu odwiedzić Złotą Świątynię – najświętsze dla nich miejsce. Więc ulice wokół świątyni to nieprzerwana rzeka mężczyzn w charakterystycznych turbanach z długimi brodami, oraz ich rodzin. Sikhowie nigdy nie obcinają włosów ani nie golą bród. Wierzą, że obcinanie włosów to jak obcinanie daru od Boga. Długie włosy zawijają więc w kolorowe turbany. Dorośli mężczyźni noszą turbany sporych rozmiarów, bo i włosów przez lata dużo narosło. Młodzi chłopcy noszą coś co wygląda jak czepek ze sporą kulką z przodu głowy. W kulce włosy.

Sama Złota Świątynia to niewielki budynek pokryty prawdziwym złotem, który jest częścią dużego kompleksu. W jego środku znajduje się ogromny kwadratowy zbiornik z wodą, a Złota Świątynia stoi w owym zbiorniku, połączona ze „stałym lądem” chodnikiem. Pobożni Sikhowie obchodzą zbiornik dookoła po drodze zatrzymując się na rytualne zanurzenie w wodzie, a potem w długiej kolejce czekają na wejście do Złotej Świątyni.

Advertisements

komentarze 2

  1. Naprawde jestes pewna tego, ze opisalas sposob jazdy w Indiach? Bo ja, czytajac, mialam wrazenie, ze opisujesz zachowania polskich kierowcow ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: