Ranking subiektywny

Jak to mówią – wszystko co dobre szybko się kończy. U nas też się skończyło, choć nie aż tak szybko, bo po 569 dniach. No i mamy nadzieję, że to nie ostatnia dobra rzecz jaka nas w życiu spotkała. W każdym razie nadszedł dzień powrotu no i jesteśmy. Przyszedł więc czas na podsumowanie. Na początek ranking.

Ulubiony kraj

Tu jest między nami pełna zgodność. Jedyna i przecudowna Argentyna. Urzekło nas przede wszystkim piękno tego kraju, ale także wspaniali ludzie. Jak dla nas Argentyna to numer 1.

Ulubione duże miasto

Trudna decyzja, ale chyba Buenos Aires. Bardzo europejskie, ale jednocześnie egzotyczne miasto. Dużo charakteru.  A zaraz za Buenos Aires musi być Bangkok. Mimo zgiełku, korków i smogu to nasza ulubiona azjatycka stolica.

Ulubiona mała miejscowość

Wypadło na dwa miejsca – Hoi An w Wietnamie i Akaroa w Nowej Zelandii. Po tym pierwszym można łazić godzinami i się nie nudzić. W tym drugim zamieszkamy na emeryturze :)

Najbrzydsze miasto

Kandydatów jest kilku. Dla mnie wygrywa Juliaca w Peru. W mieście co prawda ani razu się nie zatrzymaliśmy, że przejeżdżaliśmy przez nie aż 5 razy na trasach pomiędzy Arequipą, Cuzco i Puno. Straszne brzydactwo. Przemek ma innego kandydata – Haridwar w Indiach.

Moglibyśmy mieszkać w…

…w Argentynie i/lub Nowej Zelandii na całe życie. Tak nam się przynajmniej wydaje. Inaczej oczywiście wszystko wygląda z perspektywy odwiedzającego, a inaczej z perspektywy mieszkańca danego miejsca, ale tym dwóm miejscom bylibyśmy w przyszłości gotowi dać szansę. Bez problemu moglibyśmy też trochę pomieszkać – z rok lub dwa – w Tajlandii czy Malezji.

Najlepsze jedzenie

Jeśli mowa o najlepszej kuchni w ogóle, to jesteśmy w 100% zgodni, że wygrywa Tajlandia. Tam wszystko czego się człowiek dotknie jest pyszne, albo przynajmniej dobre. Ja bardzo wysoko stawiam także kuchnie Indii. Przemek ma na jej temat inne zdanie. Schudł w Indiach 14kg, więc pewnie się domyślacie jakie to zdanie ;)

Ale z wielu innych miejsc mamy wspaniałe wspomnienia kulinarne – argentyńskie steki i parilla, owoce morza na wyspie Chiloe w Chile, wędzone ryby nad Bajkałem, najlepsze na świecie pierogi ruskie na Ukrainie, ceviche w Peru, świeżo złowione krewetki w Kambodży, przepyszna zupa boh w Wietnamie… Dużo tego jest i dopiero teraz do nas dotarło, że prawie w ogóle nie pisaliśmy na blogu o jedzeniu, co jest dziwne, bo my generalnie żyjemy od posiłku do posiłku. No dobra – ja tak żyję ;)

Najgorsze jedzenie

Chyba Chiny. Chińska kuchnia niby taka dobra, ale nam zupełnie nie spasowała. Bardzo lubiliśmy chińskie knajpki mieszkając w Australii, ale w Chinach to wszystko jakoś inaczej smakuje…

Trzeba też wspomnieć o mega nudnym i niesmacznym jedzeniu w Mongolii, które w zasadzie ograniczało się (poza Ułan Bator) do makaronu, ryżu i śmierdzącej baraniny.

Najpiękniejszy krajobraz

Strasznie trudna decyzja. Na pewno Salar de Uyuni i Altiplano w Boliwii muszą być bardzo wysoko. Górskie widoki w Nepalu chyba muszą być następne. No i Bajkał.

Największy szok kulturowy

Tu znowu nie ma między nami zgody. Przemek mówi, że zdecydowanie Indie. Ja mówię, że zdecydowanie Chiny.

Najbardziej ekscytujące przeżycie

Chyba pływanie z rekinami wielorybimi na Filipinach. O ponad 10-metrowych rybach na wyciągnięcie ręki trudno zapomnieć.

Najbardziej stresujące przeżycie

Wiadomo – trzęsienie ziemi w Chile. W epicentrum trzęsienie miało 8.8 stopni w skali Richtera i było trzecim najsilniejszym zarejestrowanym trzęsieniem ziemi w historii. My byliśmy jakieś 200km od epicentrum, więc było ‚tylko’ 7.4 stopni. Przerażające i nikomu tego nie życzymy.

Najbardziej nietypowy środek transportu

Bambusowy pociąg w Battambang w Kambodży.

Najlepszy hostel

Footsteps Hostel w Santiago de Chile. W wyniku trzęsienia ziemi utknęliśmy w nim na tydzień i świetnie się bawiliśmy. Wspaniali ludzie na recepcji, świetni współlokatorzy, świetne imprezy z piscolą w roli głównej ;)

Najfajniejsi ludzie

Birma. Otwarci, życzliwi, ciekawi ale nie nachalni, zawsze uśmiechnięci.

Najpiękniejsi ludzi

Filipiny. Nigdzie nie widzieliśmy tyle pięknych twarzy.

Największy niedosyt pozostał po…

Argentyna, Chile, Brazylia, Chiny. Ogromne kraje (może poza Chile), po których można by podróżować miesiącami. W Argentynie i Chile spędziliśmy w sumie 9 tygodni, ale jeśli ktoś myśli, że to dużo to się myli. Koniecznie chcemy tam wrócić. Brazylię tylko liznęliśmy (raptem 10 dni), bo tym razem nie było nas na nią stać, ale kraj jest niesamowity i na pewno spróbujemy go kiedyś lepiej poznać. A Chiny to Chiny – kraj-zagadka, z racji kompletnie unikalnej kultury. Setki pięknych miejsc. Na pewno nie była to nasz ostatnia podróż do Państwa Środka.

Najbardziej fotogeniczny kraj

Bezsprzecznie Indie. W żadnym innym kraju nie było tak, żeby ludzie prosili żeby im zrobić zdjęcie i jeszcze za to dziękowali. I to się działo na każdym kroku. Do tego te kolorowe sari, barwne ceremonie, piękne krajobrazy, różnorodność kulturowa.

Najlepsze nurkowanie i snorkeling

Od nurkowania jest u nas Przemek i Przemek mówi, że w tej kategorii wygrywa Balicasang na Filipinach. Zaraz potem są wyspy Galapagos. W kategorii ‚snorkeling’ typujemy okolice El Nido na Filipinach.

Najlepszy treking

Co za pytanie. Wiadomo, że trasa wokół Annapurny to było to.

Tyle nam przychodzi w tej chwili do głowy. Jeśli ktoś ma pomysł na inną kategorię, albo jest ciekawy innych naszych preferencji w tej podróży to prosimy zostawić komentarz – odpowiemy.

W następnych odcinkach będą odpowiedzi na najczęściej zadawane przez czytelników pytania o praktyczną stronę podróży. A potem odpowiedź na pytanie ‚ I co dalej?’

Advertisements

komentarze 22

  1. Wielkie dzieki za ranking. Wlasnie bardzo nam ulatwiliscie decyzje dokad ruszyc na pierwszy pracowniczy urlop :). Tak, tak po trzech tygodniach pracy myslimy juz o urlopie… Co tydzien mamy inny pomysl, teraz wahamy miedzy Kolumbia i Filipinami. Ale ten snorkeling w okolicych El Nido…1:0 dla Flilipin.
    Pozdrawiamy Was serdecznie i czekamy na odpowiedz na pytanie Co dalej?.
    Kasia i Andrzej

  2. Bedzie jakies male podsumowanie kosztow podrozy? Oczywiscie nie rozpiska kazdego dnia po kolei ale mniej wiecej jakos okresami albo chociaz laczna kwota z rozbiciem na koszty stale i inne (koszty biletow lotniczych itd itd)
    Bylbym baaaardzo wdzieczny :)

  3. waw :) choc nie dawno Was odkrylam, a juz koniec :/ jednak i tak musze jeszcze poczytac :)
    a co macie dalej w planach?? kolejna podroz?? ciezko chyba bedzie teraz wejsc w „normalne zycie” – praca – dom itd.
    Mam prosbe rowniez o podsumowanie kosztow, nawetr calosciowo ile Was to wyszlo :))))
    powodzenia w dalszym planowaniu :)

  4. witam,

    swietna relacja, gratuluje i zadzroszcze. moze pokusicie sie rowniez o podsumowanie finansowe, jak udala sie realizacja budzetu, na jakie trafiliscie pod tym wzgledem niespodzianki itp

    pozdrawiam

  5. Świetny ranking. Mam nadzieję, że koniec wielkiej podróży nie oznacza końca ogólnie podróży i bloga. Będziecie jeszcze jeździć gdzieś?:)

    • No ba! Pomysłów na wyjazdy mamy tyle, że starczy na zapełnienia urlopów przez następne 10 lat :) Bo na razie chyba trzeba będzie się ograniczyć do wyjazdów tak długich jak długie będą urlopy. Kolejna długa podróż pewnie dopiero na emeryturze, ale nie mamy najmniejszego zamiaru czekać z nią do osiągnięcia wieku ustawowego, więc może uda się coś skombinować szybciej niż dopiero po 60-ce :)
      A jeśli chodzi o bloga to jest pewien pomysł, ale o nim za jakiś czas :)

  6. ciekawe, jak bardzo różnie można patrzeć na te same miejsca. dla mnie na przykład chiny oferują najlepsze jedzenie w całej azji, ale z punktu widzenia atrakcyjności turystycznej są na samym końcu, byłem dwa razy i nie planuję wracać, a wszystkim odradzam

  7. Gratulacje!

    Chapeau bas… świetne zdjęcia, świetnie napisane… reszta jest Wasza.

    Pzdr

  8. Swietny post podsumowujący, z duzo przyjemnoscia towarzyszylam Waszej wyprawie! Dzięki!

  9. cudownie się Was czytało, licze na kolejne podróże i kolejne wpisy :) byłam na Filipinach i z tymi mega rybami nie nurkowałam, jaka szkoda…. :/ a gdzie teraz jestescie? kiedy zaczynacie poszukiwanie pracy?

  10. Hejka

    Bardzo fajnie było śledzić Waszą podróż. Szkoda, że nie zawitaliście do Indonezji. Według mnie to jedno z najpiękniejszych miejsc na Ziemi:-)) Z chęcią bym się tam przeniosła na jakiś czas gdyby łaskawie zaproponowano mi pracę. Wspaniałe jedzonko. Bardzo mili ludzi. Przepiękne krajobrazy.
    Nie napisaliście w podsumowaniu, który kraj Waszym zdaniem jest najbrzydszy, najmniej ciekawy.
    Pozdrawiam gorąco z Amsterdamu
    Życzę powodzonka w kolejnym etapie życia

  11. Magda, co z rankingiem Kibli/Lazienek????
    Co sadzisz o rankingu najprzyjemniejsza plaza o zachodzie slonca z drinkiem w reku (lub i bez)?
    Co z rankingiem najbardziej meczaca podroz srodkiem publicznym albo najgorsza droga?
    Sadze, ze macie pod tym wzgledem nieporownywalny ranking!!!

    • Ok, w takim razie obiecujemy Ranking Subiektywny, część 2 :) Ale to za kilka dni, bo teraz mamy małe urwanie głowy. Niedługo napiszemy też o kosztach i innych rzeczach, które interesowały czytelników w czasie naszej podróży.

  12. Dzieki za wspanialego bloga! Chociaz trafilam tutaj pozno to poczytalam juz troche, bo to jak piszesz naprawde wciaga! Mozliwe ze przeoczylam ale czy odpowiecie na pytania np. co ze soba wzieliscie i jak wlasnie wygladalo to „od kuchni”. Podam przyklad – znajoma para ktora podrozowala po Azji (Chiny, Wietnam, Korea…) powiedziala mi, ze spiwor w ogole im sie nie przydal – odeslali do domu. Jak to u was bylo? Jakies rzeczy ktore mysleliscie ze sie przydadza a tylko przeszkadzaly? :o) Pozdrawiam i czekam na nowy wpis! Mam nadzieje, ze ten blog (albo inny) bedzie dalej prowadzony!!!

  13. Milo bylo ‚towarzyszyc’ Wam przez ten rok. Bloga Waszego przeczytalam juz kilka razy ;) zainspirowal mnie do oszczedzania i po pazdziernikowej pierwszej wyprawie do Indii, mysle o 6 miesiecznej wyprawie :)
    Dziekuje!!

  14. Buenos Aires? na serio???
    Wyglada, ze wszystko mozna sobie wmowic, i to, ze
    w Mongolii jest pieknie i to, ze Buenos Aires jest
    najciekawszym miastem….

    • Wiesz, o gustach się nie dyskutuje :) Jedni lubią Buenos, inni Nowy Jork , jeszcze inni Ustrzyki Górne. Poza tym tak jak w tytule wpisu – to jest ranking SUBIEKTYWNY. Pozdrawiam :)

  15. Dzięki za bloga! Trudno będzie się przyzwyczaić, że to koniec…..

  16. jaki tam koniec, nie da rady juz przestac byc w podrozy jak sie w niej tyle czasy bylo, Sydney to tez przygoda ;-))
    serdecznie pozdrawiam i dalej sledze wasze losy

  17. Słuchajcie, a macie tam juz jakas prace czy jedziecie w ciemno i ewentulanie znacie tam kogos kto pomoze? bo w koncu tam o wize na stałe tez nie latwo – no chyba ze studencka, ale to ogranicza czas pracy z tego co wiem.
    Sorry jesli temat sie juz pojawil a ja nie zauwazylam

    • Nie mamy pracy żadnej obiecanej, trzeba będzie poszukać :) Ale znamy miasto i trochę ludzi (Przemek mieszkał tam 8 lat, ja 4), więc nie przewidujemy problemów z zaczęciem życia na nowo. Przemek ma australijskie obywatelstwo, więc w jego przypadku nie trzeba się martwić o pozwolenia na pracę. Moja poprzednia wiza pracownicza jest już nieważna, więc wjeżdżam do OZ na wizie ‚working holidays’, na której mogę legalnie rok pracować, a w międzyczasie będziemy załatwiać dla mnie wizę na stały pobyt.
      Także nie martwimy się jakoś bardzo, jesteśmy z natury optymistami :)

  18. no to super, swietnie ze on ma to obywatelstwo, myslami jestem z Wami jak wiele osob tutaj ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: