Bilans zysków i strat

Zacznijmy od strat.

No bo kilka strat jednak ponieśliśmy. Na przykład Przemek pierwszego dnia pobytu w Azji stracił bluzę. A w zasadzie zapomniał jej w autobusie. Z rzeczy mniej apetycznych ja straciłam w Chile paznokcie z obu dużych palców u stóp (w wyniku trekingu po parku Torres del Paine). Jeden już odrósł, drugi prawie, więc się zbilansowało. Straciliśmy też naszą jedyną pamiątkę z Chin – tradycyjną ręcznie malowaną kaligrafię. Została w autobusie w Rosji, o czym przypomnieliśmy sobie ze trzy dni po fakcie. Straciliśmy też kilka czapek z daszkiem i okularów słonecznych. Jest też strata związana z nieodprowadzaniem składek na fundusz emerytalny przez okres ponad 18 miesięcy. Miejmy nadzieję, że strata jest do odrobienia. Oczywiście straciliśmy, a w zasadzie pozbyliśmy się dobrowolnie, przed podróżą całego naszego dobytku, w związku z czym zaczynać będziemy od zera. Choć akurat to nas nie martwi, a wręcz nasz ekscytuje.

A zyski?

Przede wszystkim zyskaliśmy coś co można chyba nazwać spokojem ducha. Trudno to wytłumaczyć. Mniej się wszystkim przejmujemy, więcej w nas cierpliwości, więcej optymizmu. Potrzeby też mamy teraz inne.  Nauczyliśmy się, że marzenia są po to, żeby je realizować. Że warto żyć w zgodzie z sobą, a nie tylko z obecnie panującą modą na karierę i posiadanie. Że materialnie do szczęścia nie trzeba wiele. Że wiele przedmiotów jakimi wcześniej się otaczaliśmy jest zbędna. Jesteśmy bardziej świadomi tego co chcemy i tego na co zupełnie nie mamy ochoty. Teraz chyba dużo łatwiej będzie nam stawiać czoła trendom i żyć po swojemu. Mamy więcej dystansu do siebie i do tego co się wokół nas dzieje.

Wszystkim polecamy takie ćwiczenie. Bo pozwala zmienić perspektywę. A chyba każdemu przydałoby się popatrzeć na własne życie w inny sposób.

Przygoda życia. Warto było.

Advertisements

komentarzy 6

  1. no to ja Wam Zyczę wszystkiego jak najlepszego i jezeli to możliwe to Magdalego dodawaj coś jeszcze na swoim blogu o tym Waszym powrocir do Australi
    Goraco pozdrawiam Jasiu

  2. Zyski – bezcenne…

  3. Dystans do życia, cierpliwość, do tego też trzeba odwagi, Warto było. A teraz, gdzie właściwie jesteście?

  4. mam dokladnie takie same odczucia – ja to nazywam MTJ (mnie to j…e) i w sumie od dawna zauwazylem, ze materialnie mi do szczescia bardzo niewiele potrzeba… to jest super uczucie w takich panstwach gdzie konsumpcja i pogon za zyskiem do podstawa, co nie?

  5. Jakbym czytal sam o sobie. Podpisuje sie obiema rekoma bo perspektywe rowniez mamy inna:)

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: