Reaktywacja!

Po pół roku od ‚powrotu do rzeczywistości’ po naszej podróży nadszedł czas na reaktywację bloga! Blogowanie mnie uzależniło i nadal chcę pisać o podróżach. Ale nie tylko o nich. Będzie też o życiu na emigracji, o fotografii i kilku innych rzeczach.

Poza nową, poszerzoną tematyką będzie nowy adres i szata graficzna. „Przeprowadzka” mam nadzieję odbędzie się bezboleśnie – zorganizuję automatyczne przekierowanie, więc wpisując obecny adres zostaniecie przeniesieni na nowy blog. To wszystko wydarzy się w ciągu tygodnia.

Mam nadzieję, że czytelnicy, którzy byli z nami w czasie podróży znów zaczną zaglądać!

Reklamy

Destination World

Już od jakiegoś czasu żyjemy sobie dosyć stacjonarnie, ale myśli nasze nadal pełne są wspomnień z podróży. Wspomniania te są na tyle intensywne, że postanowiłam przelać je na papier, a w zasadzie na bloga. Tak właśnie narodził się mój nowy blog podróżniczo-fotograficzny.

Jeśli ktoś ma ochotę to zapraszam na

Destination World

Blog z Australii

Niniejszym ogłaszam, że projekt Przeprowadzka, czyli Magda i Przemek w podróży zostaje zakończony, w związku z czym na tym blogu nie ukażą się już żadne wpisy.

Dziękujemy wszystkim za czytanie, kibicowanie, komentowanie i za miłe słowa!!!

A jeśli ktoś ma ochotę, to zapraszam na ciąg dalszy, czyli blog projektu Australia 2.0.

www.wkrainieoz.wordpress.com

Ubezpieczenie

Za 3 dni ruszamy dalej, no i przy okazji nam się przypomniało, że przydałoby się nabyć ubezpieczenie. Czy w związku z tym ktoś może polecić coś w rozsądnej cenie, co być może obejmuje takie rzeczy jak transport helikopterem ratowniczym w górach na wysokości 5500m npm?

Słów kilka o sprzęcie i zdjęciach

Dostajemy od czytelników całkiem sporo e-maili z pytaniami. Pytania są różne i staramy się na nie wszystkie odpowiadać. Jednak niektóre powtarzają się tak często, że pomyśleliśmy, że odpowiedź opublikujemy na blogu, bo tak będzie prościej ;)

Jakby się przyjrzeć pytaniom, które do nas przychodzą, to można by zauważyć, że gdzieś 1/3 dotyczy pieniędzy, a konkretnie skąd je wziąć, kolejna 1/3 to pytania o sprzęt fotograficzny, a reszta jest o wszystkim innym. Co do kasy to już chyba odpowiedzieliśmy. Co do pytań różnych – obiecujemy po zakończeniu podróży upublicznić odpowiedzi na nie (może się to komuś przyda). Za to dziś odpowiemy na pytanie pt. „Czym robicie zdjęcia?”

Większość zdjęć, które wrzucamy na blog są robione aparatem Canon 40d. Ponieważ straszne z nas lenie i nie chce nam się za dużo sprzętu dźwigać to do aparatu są tylko dwa obiektywy – Canon 24-105mm f4 L oraz Sigma 10-20mm f4-5.6. Do Indii weźmiemy chyba także malutki i bardzo lekki Canon 50mm f1.8.

Zdjęcia podwodne robione są malutkim Canonem Ixus 70 włożonym do plastikowej wodoszczelnej obudowy, w którą zaopatrzyliśmy się kilka lat temu. W Azji mieliśmy do tego także zewnętrzną, podwodną lampę błyskową.

I to by było na tyle jeśli chodzi o sprzęt. Można by na tym skończyć, ale nie powstrzymam się i napiszę jeszcze parę słówek :)

Wiele osób o tym wie, ale kto nie wie to niech pamięta, że aparat to tylko narzędzie. Lepsza jakość narzędzia na pewno pomaga w osiągnięciu lepszego rezultatu – tu nie ma dyskusji – ale to tylko połowa sukcesu. A w zasadzie jakieś 20%. Dobry aparat daje dużo możliwości, ale najpierw trzeba nauczyć się te możliwości wykorzystywać. Bo po co kupować Canon 5d jeśli się potem robi nim zdjęcia w trybie auto ? (widzieliśmy takich fotografów nie raz).

Można sobie kupić wypasiony i strasznie drogi aparat, dziesięć obiektywów i robić kiepskie foty. Można też mieć najprostszą lustrzankę i jeden obiektyw i robić dobre foty. W końcu za aparatem stoi człowiek i od niego bardzo dużo zależy.

Żaden ze mnie guru w temacie fotografii, ale wiem jak działa mój aparat, jak kontrolować przysłonę, czas naświetlania, ISO itp, poczytałam sporo o ekspozycji, o kompozycji, o tym jak sobie radzić ze światłem, naoglądałam się tysiące fotek świetnych fotografów, i może dzięki temu moje foty są w miarę poprawne i da się je oglądać.  Choć oczywiście ja bym chciała, żeby wynik był dużo lepszy. No ale to wymaga dużej pracy i cierpliwości. Zresztą tak samo jak wszystko inne, w czym człowiek chce być dobry.

Czyli chciałam powiedzieć tylko, że trochę teorii i umiejętności korzystania ze sprzętu z pewnością pomaga w osiąganiu rezultatów. I dużo praktyki. No chyba, że ktoś ma po prostu talent i zawsze mu wychodzi. Ale takich ludzi jest niewielu.

Jest taka fajna przypowiastka na ten temat:

Znany fotograf zostaje rozpoznany przez kucharza w restauracji.
Kucharz: „znam pana zdjęcia, naprawdę niesamowite, podziwiam je od dawna… musi mieć pan dobry aparat”.
Fotograf milczy, zjadł spokojnie i mówi do kucharza: bardzo smaczne, musi mieć pan dobre garnki

Wesołego Alleluja

Chętny na kubek się nie znalazł, co w zasadzie w ogóle nas nie dziwi (wystarczy popatrzeć na zdjęcie kubka). Więc wygląda na to, że mamy pierwszy element wyposażenia nowej kuchni ;)

Ale nie o tym miało być…

W tym roku święta spędzamy z rodzinami, co po argentyńskim Bożym Narodzeniu i zeszłorocznej tajskiej Wielkanocy jest miłą odmianą. Jednak już po swiętach dalej ruszamy w trasę.

A w międzyczasie życzymy Wam wszystkim smacznego jajka, mokrego (ale bez przesady) dyngusa, rodzinnej atmosfery i świętego spokoju.

Nagranie audycji

Koledzy z Raindogs nagrali audycję z nami w Pierwszym Programie Polskiego Radia, za co bardzo serdecznie dziękujemy. W związku z tym Ci, którzy nie dotrwali do północy mogą jej teraz posłuchać :)

Nagranie dostępne jest tutaj

I jeszcze raz dziękujemy Panu Zbigniewowi Krajewskiemu za zaproszenie do radia. Było nam bardzo miło :)

p.s. pierwsze 15 minut nagrania można przewinąć, bo to wiadomości itp