Chiny – informacje praktyczne

Wiza

Wizę załatwiliśmy w ambasadzie w Phnom Penh w Kambodży. Mimo nieciekawych raportów na kilku forach dyskusyjnych poszło bez problemów. Wniosek, zdjęcie i $35. Wiza gotowa trzy dni później. W tej placówce nie chcą wydawać wiz dłuższych niż na 30 dni.

Ponoć uzyskanie wizy w Hanoi bywa czasem problematyczne. Spotkanym w trasie Kanadyjczykom się udało, ale czekali na wizę 5 dni i zapłacili za nią $50.

Pieniądze

Oczywiście yuany. Przez cały pobyt w Chinach korzystaliśmy z bankomatów. Nie ma z nimi większych problemów. Jak któryś nie chciał zaakceptować naszej karty zawsze znalazł się innych, który ją akceptował.

Transport

Na dłuższych trasach w Yunnan i Sichuang korzystaliśmy głównie z autobusów, później praktycznie tylko z pociągów.

Bilety na pociąg najlepiej kupować z kilkudniowym wyprzedzeniem. Popyt na bilety jest ogromny. Generalnie jest tak, że na danej stacji można kupić bilety tylko na trasy zaczynające się na tej stacji, czyli np. w Pingyao można kupić bilet na trasie Pingyao-Pekin, ale nie na trasie Pekin-Shanghai. Jednak w dużych miastach kasy biletowe mają często dostęp do systemów rezerwacji w innych miastach i za dodatkową opłatą (5Y) można kupić bilet na trasy inne niż z tego miasta.

Nieocenioną pomocą przy planowaniu połączeń kolejowych jest strona http://www.travelchinaguide.com/china-trains/ na której można wyszukiwać pociągi i sprawdzać ich ceny.

Na długich trasach najlepszą opcją są tzw. hard sleeper, czyli kuszetki w otwartych przedziałach. Soft sleeper (czteroosobowe przedziały sypialne) kosztują zazwyczaj o około 40% więcej.

Autobusy były do przeżycia. Część z nich była nowa, z klimą, a część stara i byle jaka. Chińczycy palą jak smoki, także w autobusach, nawet w tych z klimą bez otwieranych okien. Tylko raz zdarzyło nam się jechać autobusem, gdzie kierowca zabronił palenia. Tak więc wrodzy palenia (tacy jak my) muszą zacisnąć zęby i przetrzymać.

Przykładowe ceny przejazdów.

–        autobus z granicy wietnamskiej do Yuanyang – 45Y
–        autobus z Yuanyang do Kunming – 106Y
–        pociąg z Kunming do Dali – 86Y (hard sleeper, górne łóżko)
–        autobus z Dali do Lijiang – 35-60Y w zależności o wielkości autobusu
–        autobus z Lijiang do miasteczka pod Tiger Leaping Gorge – 14Y
–        autobus z miasteczka pod Tiger Leaping Gorge do Shangri-la – 25Y
–        autobus z Shangri-la do Xiangcheng – 75Y
–        minibus z Xiangcheng do Litang – 60Y (przy 4 osobach)
–        autobus z Litang do Kanding – 80Y
–        autobus z Kanding do Chengdu – 129Y
–        pociąg z Chengdu do Xi’an – 195Y (hard sleeper)
–        pociąg z Xi’an do Pingyao – 83Y (hard sleeper)
–        autobus z Pingyao do Taiyuan – 20Y
–        pociąg ekspresowy z Taiyuan do Pekinu -157Y

Yuanyang

  • autobus z granicy z Wietnamem do Yuanyang kosztuje 45Y i jedzie 6h
  • na miejscu jest sporo hotelików, ceny od 45Y za dwójkę
  • w miasteczku są dwa dworce autobusowe. Dalekobieżny jest w dole miasteczka. Autobusy do Kunming odjeżdżają z tego dworca o 9.05, 16.00 i 18.30. Koszt to 106Y

Dali

  • do Dali jechaliśmy z Kunming pociągiem nocnym. Jest też sporo autobusów w ciągu dnia
  • spod dworca kolejowego do starego Dali jedzie autobus numer 8 (1,5Y, jakieś 20min)
  • spaliśmy w małym chińskim hoteliku niedaleko bramy południowej. W tej okolicy było takich hotelików sporo. Inne ich skupisko jest za bramę północną (już za murami). Za dwójkę z łazienką płaciliśmy 45Y. najtańszy nocleg w czasie naszej podróży po Chinach.
  • wejście do Three Pagodas kosztuje 121Y
  • wjazd kolejką linową na górę pod którą znajduje się stare Dali kosztuje 60Y + 30Y za wejście do parku, w którym znajduje się kolejka
  • nad jezioro można dojechać autobusem numer 2 (1Y) lub rowerem,  który można bez problemu wypożyczyć w centrum starego Dali. Po jeziorze miały pływać lokalne promy za grosze, ale nam nie udało się ich znaleźć. Były tylko łodzie dla turystów z wycieczkami za 150Y. Pytaliśmy wszędzie wkoło o łodzie dla lokalsów, ale ludzie uparcie twierdzili, że takich tam nie ma.

Lijiang

  • autobus z Dali do Lijiang jedzie jakieś 3,5h i kosztował od 35 do 60Y, w zależności od typu autobusu. Bilety można kupić w jednej z wielu agencji turystyczncyh w miasteczku.
  • z dworca autobusowego do starego miasta jeźdz autobus numer 11 (1.2Y)
  • spaliśmy w chińskim hoteliku (znów nie znamy nazwy, bo szyldy były tylko po chińsku) przy prawie samym ryneczku. Pokój z łazienką za 60Y. Położenie bardzo centralne, ale wieczorami bardzo głośno. Lepiej oddalić się trochę od rynku. Chińskich tanich hoteli jest tam na pęczki.

Wąwóz Skaczącego Tygrysa

  • autobus z Lijiang do Qiaotou (miasteczka przy wąwozie) odjeżdża z dworca autobusowego o 7.50 i jedzie 2 h. Autobus zatrzymuje się pod kasą biletową, gdzie trzeba wykupić bilet w cenie 50Y.
  • Po drugiej stronie ulicy jest Tiger Gorge Cafe, gdzie za 5Y można zostawić bagaż na czas treku. Kawałek dalej jest guesthouse
  • Trek najlepiej podzielić na dwa dni. Technicznie rzecz biorąc da się trasę zrobić w jeden dzień, ale po co, skoro widoki są świetne i warto wśród nich spędzić trochę czasu.
  • Pierwszego dnia trasa wiedzie prawie cały czas pod górkę, ale tylko na jednym odcinku jest stromo. Leniwi albo ci bez formy mogą wynająć konia. Drugiego dnia jest już płasko lub z górki.
  • Po pierwszych dwóch godzinach marszu pojawia się Naxi Guesthouse, następne 3 godziny i jest Tea Horse GH, kolejne 3h i Tina’s GH. W każdynm z nich można się wyspać i coś zjeść.

Shangri-la

  • z Qiaotou do Shangri-la trzeba złapać autobus przy głównej drodze. praktyczne każdy przejeżdżający autobus jedzie w tym kierunku. Koszt to 20-25Y
  • z dworca autobusowego w Shangri-la do „starego miasta” jedzie autobus nr 1 (1Y)
  • guesthousy na „starym mieście” od 45Y za dwójkę bez łazienki
  • do klasztoru za miastem można dojechać autobusem nr 3. Wstęp kosztuje 85Y za osobę
  • Polecamy Helen’s Pizza na skraju starego miasta, blisko głównej ulicy. Najlepsza pizza w Azji.

Litang

  • Do Litang z Shangri-la najlepiej jechać przez Xiangcheng. Autobus odjeżdża o 7.30, kosztuje 75Y, jedzie 8h. W Xiangcheng można wynająć  minibus. Kosztowło nas to po 60Y za osobę przy 4 pasażerach. 4h jazdy do Litang.
  • dwie tanie opcje na spanie: Potala Inn – dwójka z łazienką za 80Y, dorm za 25Y. Druga opcja to Crane Gueshouse – dormy za 20Y. Brudna ubikacja. Prysznic na zewnątrz.
  • Dobre jedzenie w restauracji Mr Zhang’a. To przy głównej drodze, jakieś 200-300m za Crane GH, po lewej stronie. Na drzwiach wisi duży plakat z i informacjami po angielsku.
  • W Potala Inn można zorganizować trekking konny (jedno lub dwudniowy)

Kending

  • z Litang autobus odjeżdża o 6.00, kosztuje80Y, jedzie jakieś 8h
  • kilka tanich chińskich hoteli przy samym dworcu autobusowym (80Y za dwójkę z łazienką). Guesthousy dla turystów zagranicznych w centrum.
  • autobusy do Chengdu odjeżdżają mniej więcej co godzinę. Cena 129Y.

Chengdu

  • Mix Hostel. 35Y za łóżko w dormie, 70Y za dwójkę bez klimy, 90Y z klimą, łazienka na korytarzu.
  • Muzeum Parafernaliów Związanych z Mao – 5Y (lokalizacja jest na mapce z hostelu)
  • wejście do rezerwatu pand – 58Y. Kiepski tam dojazd. Za 100Y można pojechać na wycieczkę z hostelu (w tym wstęp i śniadanie). Już po fakcie dowiedzieliśmy się, że w niektórych supermarketach w Chengdu można kupić Panda Card, która uprawnia do wejścia do rezerwatu za darmo. Karta kosztuje 1Y (http://www.pandahome.com/en/pandacard/index.html)

Xi’an

  • Shuyuan Hostel, przy południowej bramie. Z dworca kolejowego można tam dojechać autobusem numer 603 (1Y). Dorm z wiatrakiem za 30Y, z klimą za 50Y, dwójka z łazienką i klimą – 140Y. Bezpłatny net, wi-fi, przechowalnia bagażu.
  • Dojazd do Armii Terakotowej z parkingu pod dworcem kolejowym autobusem numer 306. Autobus jedzie godzinę, kosztuje 7Y
  • bilet wstępu do muzeum Armii Terakotowej kosztuje 90Y

Pingyao

  • Spaliśmy w Zhengja International Youth Hostel. Hostel w samym centrum starego miasta. Dwójka z łazienką i klimą za 60Y. Bezpłatny internet, także wi-fi. Warto wcześniej zarezerwować, bo wtedy jest bezpłatny odbiór z dworca (hostel jest jakieś 7km od dworca). Nas także za darmo odwieźli na dworzec autobusowy.

Pekin i Wielki Mur

  • przyjechaliśmy do Pekinu na dworzec zachodni. Tam złapaliśmy autobus 320 z północnego terminau, który dowiózł nas do stacji metra
  • metro szybkie i tanie, 2Y za przejazd
  • spaliśmy w Happy Dragon Hostel, niedaleko Zakazanego Miasta. Dormy 60Y, dwójki z łazienką za 180Y. Net za darmo, także wi-fi.
  • wejście do Zakazanego Miasta – 60Y
  • wejście do Pałacu letniego – 30Y. Dojazd metrem do stacji Baguo, a potem autobus 74 i 734.
  • dojazd to Wielkiego Muru w Samatei i do Jinshanling – metrem do stacji Dongzhimen, tam przejść do Transport Hub i łapać autobus numer 980. Wysiąść na ostatnim przystanku (dworzec autobusowy w Miyun), jakieś 1,5h od pekinu. Tam trzeba wynająć samochów. Nam udało się wytargować auto za 160Y w dwie strony (w sumie 140km), kierowca na nas czekał pod mure,
  • wstęp na mur w Samatai kosztuje 70Y. Kolejka linowa na mur kosztuje 30Y w jedną lub 50Y w dwie strony.
  • Ostatni autobus powrotny z Miyun do Pekinu jest o 19.30
Reklamy

Wielki Mur

Nam też trudno w to uwierzyć, ale faktem jest, że Wielki Mur to było najbardziej wyludnione miejsce jakie odwiedziliśmy w Chinach. Bo jakoś tak się składa, że ogromna część turystów indywidualnych i praktycznie wszystkie wycieczki, jadą oglądać Mur do jednego z dwóch najbliżej położonych Pekinu jego fragmentów. A Mur jest długi. Nawet bardzo. I nie wiedzieć czemu mało kto robi z tego faktu użytek.

Nasz pierwotny plan na doświadczenie Muru przewidywał wypad do oddalonego jakieś 120km od Pekinu jego fragmentu nazwanego Jinshanling i przejście po Murze 9-kilometrowej trasy do odcinka znanego jako Samatai, a potem powrót do Pekinu. Jednak dzień był koszmarnie upalny. Było przynajmniej 38 stopni i żadnych chmur na niebie. A te 9km na Murze to nie jakiś tam sobie niedzielny spacerek w parku. Mur ciągnie się szczytami gór i w pewnych miejscach jego nachylenie sięga nawet 70 stopni. Wtedy trzeba się po nim wspinać prawie jak po drabinie. No i w związku z tą dosyć niesprzyjającą pogodą nasz plan legł w gruzach. Pojechaliśmy prosto do Samatai, a tam prawie na sam Mur wjechaliśmy sobie kolejką linową. Czasem trzeba poszaleć. Na Murze poza nami spotkaliśmy dosłownie nie więcej niż 30 osób.

Mur zrobił na nas wielkie wrażenie. Na pewno tu wrócimy, żeby zrobić trek z Jinshanling do Samatai. No i bardzo chcielibyśmy zobaczyć Mur zimą. Niesamowicie musi wyglądać pokryty śniegiem.

Great Wall

Great Wall

Great Wall

Great Wall

Pekin

Pewni specjaliści obliczyli, że oddychanie pekińskim powietrzem przez dobę równe jest wypaleniu 70 papierosów. Z tą właśnie myślą, oraz z głowami pełnymi obrazów Pekinu szczelnie zakrytego smogiem, jakie znaliśmy z tv, ruszyliśmy do stolicy Państwa Środka. Biletu na pociąg bezpośrednio z Pingyao nie udało nam się kupić, więc trzeba było pofatygować się autobusem do oddalonego gdzieś o godzinę jazdy Tayuan. Tam wsiedliśmy w mega szybki pociąg, który pędząc momentami 300km/h dowiózł nas do Pekinu w raptem trzy godziny.

Wychodzimy z dworca, a tu co? Niebieskie niebo. Błękitne, zero chmur. Smogu też ani śladu. Niemożliwe.

W drodze do hostelu wypróbowaliśmy pekiński transport publiczny, który okazał się bardzo tani i bardzo sprawny. Za to hostel wręcz przeciwnie (w kwestii taniości). O cenach za nocleg z prowincji Yunnan nikt tu nie słyszał. Ale w końcu stolice rządzą się własnymi prawami…

Pomijając 40-stopniowe upały na jakie trafiliśmy w Pekinie, miasto nam się w zasadzie spodobało. W zasadzie zaskoczyła nas ta nasza sympatia do Pekinu, bo wszystkie inne duże miasta w Chinach kompletnie nas rozczarowały. Nasza wizja Pekinu przed wizytą tutaj, to był wielki moloch z przeraźliwymi tłumami, koszmarnymi korkami i sporą ilością brudu. Jest jednak zupełnie inaczej. Korek widzieliśmy w Pekinie raz, tłumy tylko w Zakazanym Mieście, śmieci praktycznie zero, ulice szerokie, a po chodnikach da się chodzić (co np. jest praktycznie niemożliwe w Hanoi czy Kuala Lumpur, o Yangon nie wspominając).

Obeszliśmy Pekin dosyć solidnie. Zobaczyliśmy większość tego co zobaczyć trzeba i trochę tego, czego raczej nie ma w programie wycieczek grupowych. Tych ostatnich jest w Pekinie zatrzęsienie. Szczególnie widać je w Zakazanym Mieście, przez które wszystkie karnie przechodzą podążając za podniesioną w górę parasolką przewodnika. Nuda…

Beijing

Beijing

Beijing

Beijing

Pingyao

Pingyao

Pingyao

Pingyao

Pingyao

IMG_7482

IMG_7480

Xian

Dużym chińskim miastom mówimy stanowcze NIE. Te trzy, które do tej pory widzieliśmy (Kunming, Chengdu i Xi’an) za nic nie chcą nam się spodobać. Niby każde jest inne, ale mimo to wszystkie są takie same. Może gdyby od miast podróż po Chinach zaczynać to podobałyby się nam one bardziej. Ale my zaczęliśmy od przepięknych prowincji Yunnan i Sichuan. Po tym mało jakie miasto w Chinach może zachwycić. Xi’an, mimo że jakieś tam zabytki i atrakcje posiada, nie wzbudziło w nas ani odrobiny entuzjazmu. Tłumy, korki, beton i szkło. Obeszliśmy miasto, pojechaliśmy zobaczyć Armię Terakotową (która według nas lepiej prezentuje się na zdjęciach i w telewizji) i uciekliśmy dalej.

IMG_7435

Konduktorze łaskawy, zabierz nas do …

Wczytaliśmy gdzieś, że w każdym danym momencie co najmniej milion Chińczyków jedzie gdzieś pociągiem. Odwiedzając dworzec kolejowy w którymś z większych chińskich miast, odnieść można wrażenie, że drugi milion próbuje kupić bilet, a trzeci czeka na odjazd. Kolejki do kas są nieopisane, a tłumy w poczekalniach ogromne. Kasy zawsze znajdują się w osobnym budynku i jest ich nie pięć czy nawet dziesięć, a po trzydzieści, a czasem i pięćdziesiąt. Do każdej kolejka jak za papierem toaletowym w Polsce w 1981. Trzeba swoje odstać. Nie ma na to rady.

Gdy już staniemy się szczęśliwym posiadaczem biletu na wybrany pociąg trzeba w niego wsiąść. To co wydaje się być prostą czynnością w Chinach jest procesem wieloetapowym. Do budynku z poczekalniami wejść można tylko mając bilet, a najpierw trzeba prześwietlić bagaż. Do odjazdu jeszcze sporo czasu, ale większość ludzi i tak musi mieć swój bagaż prześwietlony od razu, nie zwracając uwagi na to, że trochę innych osób czeka w kolejce na swoją kolej. Kto pierwszy ten lepszy. Po prześwietlaniu bagażu tłum gromadzi się w poczekalni. Czemu nie na peronie? Bo wejście na peron jest możliwe dopiero na kilkanaście minut przed odjazdem. Inaczej Chińczycy prawdopodobnie wsiadaliby do pociągu w biegu, zanim ten zdążyłby się zatrzymać. Czekanie na swoją kolej i generalnie wszelkiego rodzaju kolejki są dla Chińczyków ogromnym wyzwaniem.

Tak więc tłum gromadzi się w poczekalni. Część ludzi siedzi na ławkach, ale większość kotłuje się przy bramkach prowadzących na peron. Do tej zbieraniny co chwile dołączają nowi, a każdy z nich ma za cel wepchanie się jak najbliżej bramek. Pchają się więc ze wszystkimi tobołkami przez tłum, jakby dla pierwszego była jakaś nagroda. Zaznaczyć trzeba jednak, że każdy ma bilet z wyznaczonym miejscem do siedzenia czy spania, więc bycie pierwszym nic nie daje. Chińczycy jednak zdają się o tym nie myśleć.

W pewnym momencie, na jakieś 20 minut przed odjazdem pociągu, z megafonów słychać komunikat o tym, że pociąg wjechał na peron. Następuje pełna mobilizacja, mimo że brami jeszcze z 5 minut będą zamknięte. Wszyscy zrywają się z ławek, zbierają bagaż i pchają w kierunku bramek. Bramki zamknięte, ale jakimś cudem „kolejka” przesuwa się stale do przodu – tyły napierają na przody. Nagle otwierają się bramki. Wszyscy w bloki startowe i wio. Część idzie szybszym niż normalny krok, ale spora grupa biegnie przedzierając się przez tłum, w dłoni dzierżąc bilet. Wszyscy się wzajemnie popychają, rozpychają, byle jak najszybciej dotrzeć do swojego wagonu. Co za cyrk.

IMG_7447

Pandy w Chengdu

IMG_7373

IMG_7381

IMG_7390